Nawet się dobrze nie obejrzeliśmy, a jesień nie dość, że przyszła to już powoli odchodzi i slychać pierwsze kroki zimy. Całe miasto schowane jest w gęstej, ciężkiej mgle i powietrze pachnie mrozem. Idealny moment by zacząć planować święta, oglądać pierwsze świąteczne filmy i jeść pyszne dania pachnące cynamonem, goździkami, imbirem i pomarańczami- czyli, zapachami, które ciągle kojarzą mi się z Gwiazdką.
Na szczęście nie muszę już przygotowywać ulubionych potraw sama. Mam małego pomocnika, moją córeczkę, która świetnie sobie radzi w kuchni, ma rewelacyjne pomysły i niedługo nie będzie kuchcikeim ale małym szefem kuchni :)
Dzisiaj, zrobiłyśmy bardzo prostą, szybką i pyszną rzecz. Dzieci spokojnie mogą zrobić wszystko same- może z małą pomocą dorosłych przy obsłudze gorącego piekarnika.
Pakieciki jabłkowe.
10 płatów mrożonego ciasta francuskiego (15cmx15cm);
40 kawałków jabłka (kostki mniej więcej 1,5cmx1,5cm);
jajko;
cynamon;
cukier;
Obrane i pokrojone w kawałki jabłka posypać cynamonem. Płaty ciasta pokroić na cztery części- w małe kwadraciki. Każdy kawałek jabłka zawinąć w kwadracik z ciasta. Umoczyć go w rozbełtanym jajku a następnie w cukrze. Ułożyć na papierze do pieczenia i piec przez 12 minut w temperaturze 200-220 stopni... I gotowe!
Koniec sierpnia oznacza jesień. Może nie wszędzie i nie dla każdego, ale tutaj gdzie mieszkam i dla mnie, lato już się niestety skończyło- a w tym roku było wyjątkowo krótkie i chłodne- więc tak na prawdę, żadna różnica ;-)
Skoro mamy juz jesień, mamy też gruszki, śliwki, dynie... Mamy też chmury i deszcz. Zanim więc, zacznę swoje tradycyjne jesienne dania (i przygotowania do Halloween) mam wielką ochotę na kolorowe, optymistyczne jedzonko.
Dzisiaj- kurczak sate. Szybki i pyszny. Prosty i... zabawny, a na pewno wygodny :)
Kurczaka pokroić w kostkę (mniej więcej 1,5cm x1,5cm- nie za małe kawałki). Składniki sosu, połączyc razem i mieszać aż do otrzemania gładkiej masy (wiadomo, można po 'swojemu' odpowiednio jeszcze doprawić. Część sosu wymieszać z kurczakiem- tak by wszystkie kawałki były otoczone sosem jak marynatą. Odstawić do lodówki na mniej więcej godzinę (jeśli zostanie dłużej to oczywiście lepiej).
Kawałki kurczaka nadziewać na patyczki do szaszłyków i grillować lub smażyć na patelni (najlepiej takiej 'karbowanej').
Podawać z resztą sosu (który wcześniej należy podgrzać) i np z frytkami, lub pieczonymi ziemniakami i dowolną sałatką.
Pogoda zrobiła się wręcz wymarzona do spędzania czasu na zewnątrz. Wycieczka nad jezioro, nad morze, spacer po parku (najlepiej w kierunku tej małej ławeczki w cieniu), lub grill :)
Dzisiaj właśnie przyszła kolej na małe BBQ- kiełbaski, hamburgery, kurczak sate, domowa Sangria i trochę tapas. Jedne z naszych ulubionych to krewetki we wszelkiej postaci. Tym razem marynowane w ziołach, z dodatkiem zielonych oliwek i suszonych w słońcu pomidorów... pycha! A co najwazniejsze- szybkie i śmiesznie proste :)
Marynowane krewetki:
Krewetki królewskie 250g,
zielone oliwki bez pestek- garść,
suszone na słońcu pomidory- 4-5 sztuk (mogą być w zalewie z oliwy),
oliwa z oliwek,
świeże zioła:
tymianek - łyżka,
oregano- łyzka,
bazylia- łyżka,
czosnek- 2-3 ząbki,
koperek- łyżka,
szczypiorek- łyżka,
papryka chili w płatkach- moze być w proszku,
sól,
Krewetki obrać ze skorupek, i sparzyć. Pomidory i oliwki pokroić w małe kawałeczki. Dodać posiekany czosnek i zioła. Dodać oliwę, parykę chili i sól- wszystko ze sobą połączyć. Dodać krewetki, wymieszac, tak by oliwa pokryła krewetki. Wstawić na godzinę do lodówki i gotowe! Tak na prawdę proporcje ziół zależą tylko i wyłącznie od upodobań- ja zazwyczaj daję wszystkiego 'na oko'.
Można jeść jak sałatkę, lub nadziewać na małe patyczki, lub kłaść na małe kawałki chleba (świetne z pieczywem czosnkowym)!
Mini Trifle- Przekładany deser z porzeczkową niespodzianką
Nie w każdy weekend chce mi się siedzieć godzinami w kuchni. Zazwyczaj nie mam nic przeciwko- jest to w końcu jedno z moich ulubionych zajęć (i rozrywek), jednak sa dzni, że po prostu nie mam na to czasu (niestety takich dni jest ostatnio coraz więcej). Na jeden z takich właśnie dni przedał sie doskonale ten przepis: mała wariacja na temat klasycznego angielskiego deseru: Trifle.
Trifle- lub jak w tym przypadku- mini trifle, można przygotować w szklance, lub kieliszku do wina, małej salaterce lub miseczce. Najlepiej jeśli naczynie jest przeźroczyste- widac wtedy wszystkie warstwy- a te także moga być przerózne- owoce, ciastak, krem...
Moja wersja (proporcje w zalezności od rozmiaru naczyń i ilości porcji- generalnie więc opis warstw ;-) )
Mini Trifle (warstwy):
1. Budyń wniliowy (może być vla),
2. Pokruszone herbatniki (równie dobrze mogą być biszkopty- ale trzeba wziąć pod uwagę, że szybciej nasiąkną),
3. Migdałowy serek (ja zawsze robię sama: naturalny serek homogenizowany- kwark, amaretto- lub aromat migdałowy wersji bezalkoholowej, miód),
4. Czerwone porzeczki (w wersji dla mojej wybrednej rodzinki- od razu z cukrem),
5. Banan pokrojony w plasterki, ułożony dookoła kieliszka, i jeden dodatkowy plaster banana ułożony na samym środku porzeczek,
6. Dżem truskawkowy- dwie łyżeczki- tak by akurat przykryły porzeczki i banana,
7. Kolejna porcja budyniu/vla tak by wypełnić kieliszek,